27 paź 2013

SUPER DUET #1 Mariah Carey i Whitney Houstun When you belive .

Edyta Górniak określiła ten utwór jako "duet dwóch pięknych chyba najpiękniejszych i najmocniejszych głosów na świecie". Absolutnie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Jeśli na scenie stają  dwie tak niesamowite wokalistki to ich wspólna piosenka musi być muzycznym brylantem.  I jest. Zostawiam Was z balladą opowiadającą o tym , że jeśli się w coś wierzy  tak naprawdę mocno wierzy to nawet cuda mogą się zdarzyć.
There can be miracles
When you believe
Though hope is frail
It's hard to kill
Who knows what miracles
You can achieve
When you believe
Somehow you will
You will when you believe

24 paź 2013

Uczucie , które nie jedno ma imię - niezapomniane ballady o miłości cz 2.

Kolejna playlista z piosenkami, które lubię najbardziej  czyli liryczne ballady w pełnej krasie. Temat przewodni  to miłość . Zapraszam do słuchania.

1. Depeche Mode Freelove.
2. Brainstrom Maybe.
3. Toni Braxton Un-break my heart.
4. Lady Antebellum  Need you now.
5. Savage Garden Truly Madly Depply.
6. Wet wet wet . Love is all around .
7. Whitney Houston I wanna dance with somebody who loves me.
8. Marron 5 She will be loved.
9.  Bonnie Rait  I can make you love me.
10. Myslowidz Chciałbym umrzeć z miłości.
11. De Mono Kochać inaczej,.
13. Lara Fabian Je t , aime
14. Sinead O Connor Nothing compares to you.
15.  Michael Bolton When a man loves a woman. 



21 paź 2013

MOJE TOP 5 Rihanna.

1) Unfaitful
 2) Take a bow 
 3) Milion miles away 
 4) Stay 
 5) California king bed
 Miłego słuchania Anne 18.

18 paź 2013

Księżniczka popu zachwyca po raz czwarty.


„Jak twierdzi sama artystka, jest to najważniejsza i najbardziej osobista płyta w jej karierze. Nagrania na ‘4’ jej czwartą płytę  powstawały od wiosny 2010 do wiosny 2011, kiedy to zrobiła sobie przerwę w działalności scenicznej i – jak sama mówi - skupiła się na prostych rzeczach, takich, jak słuchanie ulubionej muzyki, na którą nie zawsze miała czas”.

Beyonce jest wokalistką, której, Drogi Czytelniku, przedstawiać Ci raczej nie muszę. Dziewczyna z Teksasu - swoją muzyczną karierę rozpoczęła wraz z koleżankami w zespole Destiny's  Child. Dość szybko jednak zdecydowała się na karierę solową. I dobrze, bo wydała już trzy pełne przebojów albumy, które zapewniły jej nie tylko sporą popularność, tysiące koncertów, ale także liczne nagrody. Jedną z nich jest tytuł „księżniczki popu”. Swoim kolejnym krążkiem udowodniła, że naprawdę zasługuje na takie wyróżnienie.

"Ten album jest zdecydowaną ewolucją. Ma znacznie bardziej śmiały charakter niż muzyka z moich wcześniejszych albumów. Dzieje się tak, ponieważ ja sama stałam się bardziej odważna".

Już po pierwszych dźwiękach każdej z piosenek da się zauważyć, a raczej usłyszeć, pewne zmiany. Po pierwsze – piosenkarka, nagrywając tę płytę, nie nastawiała się na tworzenie przebojów, które będzie nucić cały świat. Wprost przeciwnie, chciała spełniać swoje artystyczne marzenia, zrealizować przygotowany wcześniej plan. I zrobiła to. Pokazała , że teraz nie łatwe do zapamiętania teksty i melodie, lecz jej głos ma przyciągnąć uwagę słuchaczy. Znów zachwyca swoimi możliwościami wokalnymi, interpretacją i różnorodnością kompozycji. Są tu  gatunki muzyczne do ,których zdążyła nas już przyzwyczaić. Trochę klubowo– hip- hopowych brzmień, namiastka popowych hitów z poprzednich krążków. Co poza tym? Moje ulubione ballady. Tak spokojnych kompozycji też tam nie brakuje. Prawdziwy muzyczny misz- masz, w ,którym nie chodzi o to, aby zaszokować czy wbić w fotel. Żona Jay`a Z stawia na siebie, a nie na to, aby odnieść ogromny sukces komercyjny. Trzeba przyznać, że dziewczyna miała nosa i wiedziała kogo poprosić o muzyczną pomoc, czym się zainspirować. Połączyła R&B, pop i soul. Nagrała dla nas album, którego raczej nie da się zaszufladkować. Niektóre teksty zostały napisane przez samą artystkę, ale przy większości utworów pomagała jej spora ekipa. W jej skład weszli między innymi: Terius Nash, Kenny Edmonds, Kayne West, Diane Warren czy Ricky Walters. Natomiast wśród producentów znaleźli się: S. Taylor, Ryan Tedder oraz Brent Kutzle. Knowles śpiewa głównie o miłości, tęsknocie, składa różne deklaracje, mówi o mężczyznach. Pomimo, że nie jest to nic nowego, to i tak mi się podoba... Może dlatego, że wokalistka przekazuje to, co jest zawarte w tekście w sposób niebanalny i, co ważne, pamięta o emocjach. Tytuł krążka nie był pomysłem samej zainteresowanej . W jednym z wywiadów przyznała, że nazwę wymyślili jej fani:

"Miałam w głowie kompletnie inną nazwę i koncept, jednak widząc, że fani pokochali tytuł '4', pomyślałam, że miło byłoby pozwolić, aby to oni wybrali nazwę".
Dodatkowo cyfra ta ma dla kobiety znaczenie symboliczne. Czwartego dnia miesiąca przyszła na świat oraz wyszła za mąż.
"4" to 45 minut muzyki, 12 utworów, z których tylko kilka może pretendować do miana przeboju na miarę: "Single ladies" czy "Halo". Beyonce poszła swoją własną ścieżką trochę na przekór muzycznym trendom, ale w zgodzie z tym, co czuje. Spełniła oczekiwania nie komercyjnych radiostacji czy nawet fanów, którzy nucą jej hity. Zrobiła tę płytę całkowicie po swojemu i dla siebie . Krążek może poróżnić dotychczasowych miłośników piosenkarki. Z jakiego powodu ? Ci, którzy pokochali księżniczkę muzyki pop, mają prawo zarzucić jej brak świeżości, zbytnią banalność i mały  spadek, jeśli chodzi o poziom piosenek. Druga grupa, która do tej pory nie przepadała za wokalistką, może czuć się zaskoczona. Ja jestem tak po środku. Płyta mnie nie zaczarowała, ale też nie zanudziła. Na listę swoich ulubionych kompozycji z tego albumu mogę wpisa: "I Care" za ... całokształt, "I Was Here" za tekst , który jest o czymś oraz "Best Thing I Never Had" - za to, że widać tam tę liryczną stronę artystki. A jakie będą Twoje ulubione utwory ? Zapraszam do słuchania...
Źródło cytatów :






Tekst stanowi oficjalną recenzję dla magazynu internetowego „Debiutex „ i został opublikowany również tutaj : http://debiutext.eu/19076,ksiezniczka-popu-zachwyca-po-raz-czwarty.html





3 paź 2013

Liryczno- balladowe spotkanie z Anią Wyszkoni.


„Praca nad krążkiem, tekstami, trwała dwa lata i myślę, że udało mi się zawrzeć na niej jeszcze więcej emocji i dojrzałości niż na solowym debiucie sprzed prawie czterech lat. Ta płyta to spełnienie wielu moich muzycznych marzeń". 

 Tymi słowami Ania Wyszkoni, która przez wielu kojarzona jest z jej macierzystym zespołem, czyli grupą Łzy zachęca  do tego, aby chwycić ją za rękę i po raz kolejny dać się wprowadzić do jej świata- świata dźwięków, instrumentów, melodii. Jej muzyczne horyzonty są teraz zupełnie inne niż wtedy, gdy śpiewała słynne "Oczy szeroko zamknięte". Grubą kreską odcina to, co było na początku wokalnej drogi. Postawiła na karierę solową  i zaprezentowanie słuchaczom takiego materiału, który jest zgodny z nią samą i zarazem może nie zaskakujący, ale  na pewno intrygujący    jej fanów i nie tylko. 

"Życie jest w porządku”, bo taki tytuł nosi druga płyta artystki z Tworkowa  to 11 kompozycji, które zostały stworzone przez naprawdę zacną grupę świetnych pomocników. Do współpracy nad płytą Ania zaprosiła producenta Bogdana Kondrackiego, który wspierał także inne polskie gwiazdy. Muzykę poza samą wokalistką napisali również: lider zespołu Wilki Robert Gawliński (singiel "Dźwięki nocy), Ania Dąbrowska ( „Powietrze”) czy zmarły niedawno Marek Jackowski (singiel „Zapytaj mnie o to kochany”). Teksty  układała nie tylko Ania. Pomagały jej Karolina  Kozak, wspomniana już wcześniej Dąbrowska oraz Olga Jackowska  pseudonim Kora. Taki zestaw nazwisk to może nie od razu gwarancja sukcesu, bo w muzyce niczego nie można przewidzieć. Niemniej jednak jest to zapowiedź albumu na wysokim poziomie. I taka ta płyta jest dopracowana, przemyślana, liryczna, ale też różnorodna. Oprócz nastrojowo klimatycznych ballad, w których moim zdaniem piosenkarka wypada najlepiej na  krążku usłyszymy też kilka trochę mocniejszych utworów. Jednak mimo wszystko dominują   te pierwsze. O czym są? O, życiowym spełnieniu, samotności, szczęściu, ale przede  wszystkim o  miłości, która dodaje skrzydeł.  To swego rodzaju opowieść kobiety, spełnionej, mającej wszystko, czego jej do szczęścia potrzeba. Każda kolejna  piosenka opowiada jakoś historię. Aby dowiedzieć się, o co tak naprawdę chodzi potrzeba chwili skupienia, wsłuchania w tekst danego utworu. Tam gdzieś między następującymi po sobie dźwiękami ukryte jest to, co najważniejsze istota piosenki.  

Wspomniałam  też o różnorodności. Widać ją przy doborze instrumentów. W tle usłyszeć możemy zarówno fortepian, skrzypce,  a nawet trąbkę. Może nie ma tam  „pewniaków na przebój”, kompozycji, które na sto procent podbiją radiowe listy  hitów. Mam wrażenie, że nie to było celem Ani. Stworzyła płytę melancholijną  i na swój sposób magiczną. Zawarte na niej utwory niosą ze sobą dużo ciepła. Wokalistka śpiewając prowadzi słuchaczy przez  wszystkie komnaty swojego muzycznego pałacu. Jej głos sprawia, że dla mnie osobiście słuchanie tej płyty to była prawdziwa muzyczna  uczta. Wokalistka w wywiadach podkreśla, że każdy ma prawo do tego, aby odebrać ten album inaczej. Każdy podczas słuchania znajduje swój własny klucz interpretacyjny.  Artystka przekazuje różnorodne emocje i śpiewa sercem. Za należą się jej brawa, bo chyba nie każdy   wokalista / wokalistka  posiada takie umiejętności.   W piosenkach słychać i czuć tę nutkę romantyzmu, kobiecej wrażliwości. Czy nawet nostalgii?  Płyta dobra nawet bardzo dobra. Godna polecenia i posłuchania.
Źródło cytatu:

Tekst stanowi  oficjalną recenzję dla magazynu  internetowego "Debiutex" i został opublikowany również tutaj: